LOGIN
Zaloguj się lub Zarejestruj
Avatar
Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?

Dołącz do nas teraz! To nic nie kosztuje. Uzyskaj pełny dostęp i korzystaj z tej strony

Zresetuj hasło - Przypomnij moją nazwę użytkownika

Pamiętaj mnie

Dowcipy o wariatach

Przychodzi wariat do sklepu spożywczego i mówi: - Poproszę Ramę. - Nie ma, ale może być Kama. - Jeśli pasuje do roweru górskiego, to niech będzie.

 

Dowcipy o wariatach

posted by: gosiaczek

O północy dzwoni wariat do wariata:

- Czy to numer 555 555?

- Nie, to numer 55 55 55.

- A, to przepraszam, że Pana obudziłem.

- Nie szkodzi, i tak musiałem wstać, bo ktoś dzwonił...

 

Dowcipy o wariatach

posted by: gosiaczek

Idzie dwóch wariatów przez pustynie.Jeden niesie worek kamieni.Nagle ten drugi nie wytrzymał i pyta pierwszego po co mu ten worek z kamieniami,na co ten odpowiada: to proste,jak zacznie nas gonić lew to go wyrzucę i będzie mi lżej uciekać.

 

Dowcipy o wariatach

posted by: gosiaczek

Psychiatra do pacjenta zatwardziałego kryminalisty:

- Opowiem panu początek historii a pan ja dokończy.

- Dziad i baba posadzili rzepkę...?

- A Rzepka odsiedział swoje i załatwił i dziada i babę.

 

Dowcipy o wariatach

posted by: gosiaczek

Przychodzi facet do psychiatry. - Panie doktorze, ja potwornie piję... - Z jakiego powodu pan pije? - Z powodu depresji... - A ta depresja z jakiego powodu? - Z tego powodu, że ja, panie doktorze, potwornie piję...

 

Dowcipy o wariatach

posted by: basiuleczka

W domu wariatów brakowało miejsca więc właściciel wymyślił konkurs by ewentualnie zdrowego"wariata" wypuścić. Kucharka podała wszystkim puste talerze. Właściciel patrzy a tu wszyscy jedzą oprócz jednego wariata. Postanowił więc wypuścić go do domu. Podchodzi i mówi do niego:

- Proszę pana widzę, że pan nie je więc jest pan całkiem zdrowy. Postanowiłem pana wypuścić, ale jeszcze rutynowe pytanie: dlaczego pan nie je? Na to wariat odpowiada:

- Czekam, aż wystygnie bo nie chcę gardełka poparzyć..

 

Dowcipy o wariatach

posted by: gosiaczek

Rozmawiaja dwaj psychiatrzy

- Wiesz - mówi jeden z nich - mam fantastycznego pacjenta. Cierpi na rozdwojenie jaźni i obaj płacą.

 

Dowcipy o wariatach

posted by: gosiaczek

Dwóch wariatów bawi się w sklep - Poproszę litr chleba. - Co ty wygadujesz? Mówi się kilogram chleba. Chodź zamienimy się miejscami. - Poproszę kilogram chleba. - A dzbanek pan ma?

 

Dowcipy o wariatach

posted by: basiuleczka

Jedzie sobie autokar z wariatami. Nagle autokar się zepsuł. Kierowca próbuje zreperować auto. Podchodzi do niego jeden z wariatów i mówi: - Ja wiem co się zepsuło. - No to powiedz co się zepsuło mówi kierowca. Wariat mówi: - Autokar się popsuł.

 

Dowcipy o wariatach

posted by: basiuleczka

Spotykają się dwaj wariaci i jeden mówi do drugiego:

- Ty może byśmy się umówili??

Drugi mówi:

- No dobra to się umówmy.

- No dobra, to gdzie??

- A wiesz mi to wszystko jedno.

- Dobra, a o której??

- A to mi to też wszystko jedno, mam czas.

- No dobra to jesteśmy umówieni, tylko się nie spóźnij

 

Dowcipy o wariatach

posted by: basiuleczka

Lekarz mówi do pacjenta, wariata ciągnącego cegłę na sznurku: - Wiesiu, czemu ciągniesz tą cegłę na sznurku? - No co pan?! To przecież Azorek! Sytuacja powtarza się przez kilka dni. Któregoś dnia lekarz mówi do pacjenta: - Szkoda Wiesiu, że myślisz iż ta cegła jest psem, gdybyś myślał, że to jest naprawde cegła to dałbym ci przebustkę. Następnego dnia lekarz znowu zagaduje pacjenta: - Wiesiu, jak tam sie ma twój Azorek? - Co pan wygaduje?! To przecież zwykła cegła! Lekarz dał Wiesiowi przepustkę zadowolony poprawą stanu pacjenta. Gdy Wiesio wyszedł ze szpitala, mówi do cegły: - Widzisz Azorku jak go oszukaliśmy?!

 

Dowcipy o wariatach

posted by: basiuleczka

Dlaczego mieszkańcy Wąchocka pomalowali wszystkie domy na biało? Bo usłyszeli wystąpienie prezydenta Busha - na biały dom nigdy nie spadnie żadna bomba.

 

Dowcipy o Wąchocku

posted by: basiuleczka